O autorze
Przez kilkanaście lat po ukończeniu studiów pracowałem w redakcjach dzienników i tygodników. Zaczynałem od „reportera – krawężnika” zbierając na ulicach drobiazgi nadające się na notkę ostatniej strony w gazecie.
W tygodnikach byłem już „publicystą” zajmującym się kulturą, ale też ekonomią. W miesięczniku „Reporter” byłem „reportażystą”. Ten etap aktywności zawodowej zakończyłem jako „komentator”. Moja twórczość jest dostępna głównie na „papierze”, w bibliotekach i archiwach.
Jej część oraz niektóre moje osiągnięcia jako wydawcy udostępniam tutaj
Jestem związany z wyższymi uczelniami jako wykładowca oraz ekspert ds. zarządzania projektami badawczymi i komercjalizacji wyników badań naukowych.

Zamiast zdjęcia profilowego zamieszczam portret autorstwa wybitnego australijskiego artysty, Jasona Moneta, prawnuka Claude’a Moneta.

Zapraszam do jego pracowni.

Publikowane w blogu teksty są chronione Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W przypadku powoływania się na nie, proszę podać źródło oraz nazwisko autora. Zdjęcia niepodpisane imieniem i nazwiskiem lub wskazaniem źródła są mojego autorstwa.

Oficjalne strony internetowe:
Biografie
Autor Widmo
Biografia Jerzego Maksymiuka
Facebook
Instagram

Dalekie, krakowskie, echo Marcina Groblicza

Krakowski Kazimierz. Plac Wolnica. Metalowe, przeszklone drzwi i niewielka witryna okratowane od wewnątrz. Na szybie napis: „Pracownia lutnicza. Stanisław Kurkowski. Artysta – Lutnik”. Stąd rozlega się echo skrzypiec Marcina Groblicza.

Stanisław Kurkowski nie mówi o sobie: „Jestem uczniem Franciszka Marduły”, mówi: „Wychowałem się w domu Marduły wśród suszących się klepek na instrumenty”.



Mistrz krakowskiego lutnika w 1959 r. na Światowej Wystawie współczesnej altówki w Ascoli Piceno we Włoszech zdobył tzw. Duży Srebrny Medal. Było to największe osiągnięcie polskiej sztuki lutniczej. Jest autorem i budowniczym wielu własnych modeli skrzypiec. Najbardziej znane są „Juhasy”. Inspirowane modelami skrzypiec klasycznych XVII wiecznej szkoły polskiej, ale wyraziście nawiązujące do stylistyki instrumentów podhalańskich.

Foto: Oficjalna strona Pracowni F.S Marduła

Wielu – dziś wybitnych – lutników z Polski, Belgii, Holandii, USA, Norwegii, to uczniowie Marduły.
Z pracownią bardzo blisko związani, a nawet zaprzyjaźnieni byli i ciągle są najwybitniejsi wirtuozi skrzypiec: Irena Dubiska, Henryk Szeryng, Eugenia Umińska, Wanda Wiłkomirska, czy Nigel Kennedy.
Franciszek Marduła ostatnie swoje skrzypce zbudował w wieku 96 lat (Antonio Stradivari – w wieku 93 lat).

Z pracowni Marduły Stanisław Kurkowski trafił do pracowni lutniczej w Holandii. Tam miał niepowtarzalną okazję asystować w renowacji i naprawie historycznych instrumentów od Stradivariusa poczynając. Mimo kuszącej oferty pozostania w holenderskiej pracowni przyjął zaproszenie od polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki i wrócił do kraju. „Holandia jest płaska, a ja jestem z gór”.

W ciągu trzydziestu pięciu lat jego pracownia trwale wrosła w kazimierski Plac Wolnica, a jej witryna jest jedną z atrakcji turystycznych. Niewiele jest miejsc, gdzie zaglądając z ulicy przez szybę można zobaczyć wnętrze pracowni i lutnika przy pracy. Przez te lata Kurkowski przyzwyczaił się, że w sezonie turystycznym pracuje tête-à-tête z turystami. Męczące i zakłócające pracę są prośby o wykonanie zdjęć pracowni. Ale często się zgadza.

Na co dzień Stanisław Kurkowski zajmuje się naprawą skrzypiec, korektą smyczków i konserwacją instrumentów historycznych. Równolegle buduje instrumenty wg własnej architektury.




Podczas wizyty w pracowni zauważyłem, pośród instrumentów w budowie, charakterystyczną główkę smoka. To niezwykłe… Replika Groblicza?

Z zaplecza pracowni Stanisław Kurkowski przynosi gotowe już skrzypce z główką smoka.



Niestety, to nie replika skrzypiec Marcina Groblicza. Główka wprawdzie jest skopiowana, ale model instrumentu nawiązuje do dzieł Giuseppe Bartolomeo Guarneriego (na jego skrzypcach „Il cannone” koncertował Niccolo Paganini).

Instrumenty z pracowni Kurkowskiego mają szczególne przeznaczenie: mają być pamiątką dla dzieci artysty – lutnika. Stąd na odwrocie główki znajdują się inicjały.


Pracownię Stanisława Kurkiewicza można zwiedzać
Wejście jest tutaj
Trwa ładowanie komentarzy...