Fejstoryjki, czyli Jacuchowe blubranie

Gwara poznańska: „blubrać” – gadać antagonistycznie, pleść trzy po trzy.

Więcej: Tutaj

Mój dzień: 5.00 – 5.30 pobudka, kawa, odbiór/wysyłka poczty, przegląd portali; 5.30 – 13.00 wylogowanie totalne: 0 internetu (ew. Google + inne niezbędne), 0 muzyki, tylko praca nad książką i czasami rzut okiem na Palenicę za oknem; 13.00 – 15.30 przerwa otępienna, posiłek i 8 km marszu nad Grajcarkiem; 15.30 – 19.00 praca nad książką; 19.00 Fakty; 19.30 – 21.00 marsz do Szczawnicy popatrzeć na ludzi, ew. orgiami, lub sex. Tak od wczoraj do końca maja. Lubię to!
***

Kobiety ubierają się dla kobiet. Zapytaj swojego Mężczyznę jakie kolczyki, jaką bransoletkę, jakie buty miałaś na wczorajszej kolacji. Zapytaj.
Mężczyźni ubierają się dla siebie (ci, którzy się ubierają, a nie przebierają). Nie pytam czy wczoraj krawat miałem zawiązany na węzeł pratt, czy półwindsor. Nie pytam jakie miałem spinki w mankietach koszuli, ani czy buty miały otwartą, czy zamkniętą przyszwę.
Czy panie wiedzą o co nie pytam?
***
Telewidzom pokazano trzy krótkie filmiki. W pierwszym grał student klasy skrzypiec Akademii Muzycznej. W drugim początkujący solista. W trzecim wirtuoz. Prowadzący program poprosił trzech uznanych krytyków muzycznych o opinie na temat gry. Opinia pierwsza: „Owszem, talent, ale jeszcze wiele nauki i ćwiczeń przed nim. Druga: „Zapowiada się bardzo dobrze, lecz słyszy się, że jest spięty, stremowany i niedoszlifowany”, Trzecia: „Dwaj pozostali powinni z niego brać przykład!”. Prezenter ujawnił, że we wszystkich przypadkach grał ten sam, wybitny skrzypek. Pod dźwięk podłożono jedynie inne obrazy. Autentyczne!
***
Leonardo da Vinci, ponad 500 lat temu, zaprojektował także fortepian! To połączenie instrumentu klawiszowego z violą. Instrument nigdy nie został przez Leonarda zbudowany. Pozostało kilkanaście szkiców i trochę notatek opisujących konstrukcję. Miłośnicy muzyki dawnej dowiedzieli się o zrekonstruowaniu przez krakowskiego pianistę, klawiwiolinstę i konstruktora instrumentów, Sławomira Zubrzyckiego tego instrumentu. Dokonana przez Zubrzyckiego filmowa rejestracja koncertów (światowa premiera miała miejsce w Krakowie w październiku 2013 r.) doczekała się blisko dwóch i pół miliona odsłon na YouTube.
***
Kraków to nie jest miasto dla żywych ludzi bo:
• to jedyne duże miasto, w którym praktycznie nie wymieniła się ludność po 1945 r. Dominuje więc mentalność i obyczajowość przedwojenna
• wszystko, co jest w CV kogoś spoza Krakowa jest mniej ważne niż posiadanie rodzinnych grobów na Cmentarzu Rakowickim
• towarzysko b. wysoką pozycję zajmują ważne wdowy
• młodzi aktorzy, informatycy, prawnicy, inżynierowie z Krakowa pracują w Warszawie
• należy baczyć na tytułomanię: „panie radco”, „pani prezes”, „panie mecenasie”, itp.
• niektórzy twierdzą, że właścicielem co najmniej 1/3 miasta jest Kościół
• ogromne obszary ziemi w najlepszych lokalizacjach otoczone są wysokimi murami – to niedostępne z reguły ogrody przykościelne i przyklasztorne
Magia Krakowa? Tak. Dla turystów, wycieczek i tych, którzy w Krakowie nie mieszkają.
***

„Skośni” to kolokwializm, ale nacechowany przeze mnie wielką sympatią. Dom Beethovena (jeden z wielu w Wiedniu). Jestem sam. Zwiedzam, fotografuję, wychodzę. W wyjściu mijam czterech Skośnych. Dom Haydna, jestem jedynym zwiedzającym, wychodząc mijam się z dwoma Skośnymi. Dom Schuberta. Nikogo oprócz mnie nikogo. Po chwili wchodzi Skośna, która na wystawie Klimta poprosiła mnie o zrobienie zdjęcia na tle portretu Emile Floge, a po 3 h stała przede mną w kolejce do szatni w Musikfereines przed koncertem prowadzonym przez Daniela Barenboima. I co o tym myśleć? Wiecie?
***

Broumov (Czechy). Na środku rynku stoi barokowa Kolumna Maryjna z… dwiema twarzami. Mieszczanie nie pogodzili się z faktem, że Madonna „patrzy” na klasztor Benedyktynów. Zdjęli figurę (można ją obejrzeć w klasztorze) i postawili własną. Od XVII w. Madonna jedną twarzą patrzy na klasztor, drugą na miasto.
***
A u nas w Krakowie... Stoisz na czerwonym świetle. Przed tobą 3 samochody. Zielone. Kierowca pierwszego musi na Wawel popatrzeć (gdziekolwiek byłoby skrzyżowanie), na Skałkę popatrzeć (gdziekolwiek byłoby skrzyżowanie). Rusza dostojnie jak w kondukcie pogrzebowym. Za nim drugi. Trzeci wjeżdża już na żółtym. Czerwone. Stoisz. Nie masz żadnych szans, będąc czwartym, nawet wjechać na skrzyżowanie. Tak jest u nas w Krakowie...
***

Kotlina Kłodzka. Kult Maryjny w ogóle tu nie istniał. Dopiero przesiedleńcy ze Wschodu zaczęli go szczepić. Np. poprzez stawianie kapliczek na prywatnych posesjach lub (jak widać) poprzez zdjęcie z krzyża figury Chrystusa i przytroczenie wizerunku Madonny.
***

Kotlina Kłodzka, Dolny Śląsk, opolskie, pomorskie, zachodniopomorskie. Krzyże pokutne – ślady dawnego prawa. Europejski (tylko tu je stawiano) fenomen z pogranicza prawa, psychologii i religii. Zabójca (oczywiście tylko zamożny) sam go wykuwał w więzieniu. Potem musiał odbyć kosztowną pielgrzymkę pokutną do Ziemi Świętej lub Rzymu. Jej celem było doprowadzenie zabójcy do bankructwa lub poważnego uszczerbku w majątku. Szacuje się, że na terenie dzisiejszej Polski jest ich ok. 600. Ich inwentaryzacją zajmuje się Bractwo Krzyżowców ze Świdnicy, którego członkowie spotykają się na tzw. biesiadach pokutnych.
***

Weekend, jak to weekend. Od pubu do pubu. Przy ostatnim źle zaparkowałem.
***

Szczawnica. Finezyjne nazwy regionalnych destylatów.
***
Po opublikowaniu zdjęcia destylatów nazwanych „Kurwicą” na Fejsbogu rozpoczęła się dyskusja z cyklu „co to znaczy.”. Potwierdzam: po góralsku to silny wiatr, ulewa, mokry, oblepiający, śnieg i inne plagi. Ogłosiłem konkurs: Co znaczy po góralsku „Przechuj?”. Nikt nie wygrał. „Przechuj”, to taaaki facet! Przy stole nie dziamdzia się z gorzałą dopóki pod stół się nie zsunie. Ceprowi ciupagą przyłoży, bo tak trzeba. Na złość żonie penisa w stodole odrąbie, którego w Krakowie przyszyją, bo potrafią. „Przechuj” to wielki komplement. Taka jest prawidłowa odpowiedź.
***

„Wkurzacz krakowski”, tak o mnie mówią przyjaciele. Bo gnębię ich pytaniami co to są i jak wyglądają korki w mieście. Śmigam swoją Hondą między samochodami. Wjeżdżam do strefy „A”. Parkuję (wszędzie za darmo!) na Rynku Głównym pod komisariatem policji. Jadę bus-pasem. A wszędzie „door to door”. Pakuję wszystko, co nie zmieści się do dużej furgonetki… I jeszcze córkę.
***
Wczoraj w garażu rozbiłem sobie głowę o wiszący kask motocyklowy. Wstrząsu mózgu nie było. Kask naprawdę ochrania głowę.
***

Niedługo sesja. Znów moi studenci będą tłumaczyć nieobecności na zajęciach sepsą w rodzinie, śmiercią stryjów, kuzynów, innych bliskich. Ciążą lub straszliwymi zdarzeniami. Ciekawe jakiego mema wymyślą w tym roku.
***

Józef Rufin Wybicki, herbu Ostoja Pruska (ród wywodzi się z Danii; ślady duńskiego rycerstwa i arystokracji znajdziecie na Kaszubach bez trudu) urodził się w Będominie. „Kaszuba” – tak się tam mówi. Ktoś jest „Kaszubą”, a nie „Kaszubem”. Przyjaciel gen. Henryka Dąbrowskiego. Współtworzył polskie legiony we Włoszech. Wizytując je, w 1797 r., napisał „Mazurka Dąbrowskiego”. W Będominie k/Kościerzyny,
w dworze J. Wybickiego, znajduje się Muzeum Hymnu Polskiego. Ekspozycja: dokumenty o hymnie, bibeloty patriotyczne, stroje z epoki i inne eksponaty związane a hymnem – imponujące.
***
Wakacje tuż, tuż. Przyroda, to wrogie mi środowisko. Do jakiego lasu bym nie wszedł – takie same drzewa. Na gąbce mchów – „Ministerstwo Dziwnych Kroków". I wszędzie ta biologia – wszystko gnije, próchnieje, robactwo przyciąga. Usiądę – już po chwili coś przypełza, przyłazi, nadgryza, napoczyna, na kompost chce mnie przerobić.
Przyjazne mi środowisko, to metropolie. Zapach spalin i topiącego się w upale asfaltu (dlaczego wód toa o takim zapachu nie robią?). Wymieszane zapachy kuchni całego świata. Tłumy ludzi. Zgiełk. Lubię to!
***
Natura nie stworzyła człowieka do biegania. Stworzyła do podbiegania i biegu na krótkie dystanse. Żeby uciekać. Przed wilkiem, przed teściową. Przestroga przed dłuższym bieganiem jest już w mitologii greckiej: jeden przebiegł 42 km. I umarł. Tym prawidłem natura nie objęła jednego kontynentu, na którym daleko trzeba biegać po wodę.
Dlatego notoryczni biegacze powinni płacić wyższe składki ZUS. Z dwóch powodów: 1) biegający twierdzą, że będą żyć dłużej, czyli dłużej będą pobierać świadczenia; 2) ortopedzi twierdzą, że za parę lat wylądują na wózkach inwalidzkich, czyli dłużej będą pobierać świadczenia.
***

Nasi tu byli, Poxipol zostawili. Na słupie, gdzie prezentowane są gwoździe z różnych epok. Sighișoara (Rumunia)
***
Kupiłem jednego chybił-trafiła w LOTTO. Marzę o chorobie Eltona Johna: zapadł na głęboką depresję, bo za dużo zarabiał. A wredni rodzice nie przygotowali go na to.
***
Dzięki kształcącym i mądrym reklamom wiem, że magnez ma bioretencję. Nie wiem dlaczego reklamy są przerywane głupawymi filmami.
***
Woody Allen: Zawsze noszę w lewej kieszeni marynarki kulę karabinową. Kiedyś ocaliła mi życie, gdy rzucono we mnie Biblią.
***

W UE jest nas co najmniej dwóch. Maciek i Ja. Uwielbiamy sery. Te, które powodują, że sąsiedzi ewakuują się po trzech dniach od ich zakupu. W domach jesteśmy prześladowani jak chrześcijanie w starożytnym Rzymie. Zeszliśmy do katakumby: uczty serowe urządzamy w moim garażu. Koneserów z serami zapraszamy.
Za zdjęciu: Mała, czeska, bomba biologiczna. Promień fali uderzeniowej – 7 m. W upały 9.
Trwa ładowanie komentarzy...